środa, 15 maja 2013

Rozdział 3 cz. 2


Gdy spojrzałam na nich widziałam przerażenie w oczach, ale dlaczego?
-Co jest? - zapytałam
-Czemu tak szybko?- zapytała Emm
-Dopiero wczoraj Cart przekazała nam taką informacje, że zostajemy przeniesieni do Forks. Ja nawet nie wiem gdzie to jest – odparłam
-Wiesz, że będziemy za tobą tęsknić – powiedział Tom
-Ja za wami także.
Jeszcze trochę porozmawialiśmy, jednak zaraz musieli iść więc zostałam jeszcze chwilę z Bradem.
-Wiesz może kiedy będziemy się mogli spotkać w najbliższym czasie?
-Nie, ale mam zamiar poszukać pracy, aby kupić telefon byśmy mieli ze sobą kontakt.
-Tak byłoby najlepiej. A może pojadę z tobą ?
-Nie tutaj masz rodzinę. Tu jest twój dom, ja tego nie mam może jednak w Forks znajdę jakieś korzenie. Kto wie?
-Tak. Wiesz co, ja już będę musiał iść. Kocham cię Bello.
-Ja ciebie też. - przytulił mnie do siebie
-Będę tęsknić. - pocałował mnie. To był chyba nasz najlepszy.
Po chwili Brandon poszedł. Ja z racji tego, że nie mam nic do robienia, poszłam do sierocińca gdyż zaraz miała być kolacja. Po 10 minutach weszłam na stołówkę gdzie było już kilka osób.
Po kolacji, którą szybko zjadłam poszłam do pokoju. Wzięłam piżamę, kosmetyczkę i wyszłam do łazienki. Kąpiąc się zmyłam cały makijaż zakrywający siniaki. Po chwili wyszłam. Poszłam do pokoju, mimo iż było jeszcze wcześnie postanowiłam pójść już spać. Na sen nie czekałam długo.

Następnego dnia obudziłam się o 8 rano a to znaczy, że muszę szybko się pozbierać. Weszłam do łazienki, wykąpałam się, ubrałam. Zrobiłam sobie makijaż zakrywający moje siniaki. I szybko poszłam do stołówki. Wszyscy już tam byli, brakowało tylko mnie. Usiadłam na swoje miejsce.
Gdy skończyliśmy jeść pani Cart wstała:
- Idźcie po swoje rzeczy, widzimy się na dole za 10 minut.
Po 10 minutach gdy wszyscy już byliśmy przy autobusie. Pani Cart sprawdziła czy wszyscy jesteśmy, i po chwili wszyscy siedzieliśmy w autobusie. Na moje nieszczęście przede mną siedziała Jessica z Lauren.
Jechaliśmy 7 godzin, na szczęście dziewczyny nic nie zrobiły. Właśnie dojechaliśmy do Forks.
- Zaraz wysiadamy. - powiedziała Cart
Po chwili autobus zatrzymał się, przy dużym, lekko zniszczonym budynkiem.
- Każde z was, będzie miało tu swój osobny pokój, zaraz dam wam do nich klucze. 
Po 15 minutach czekania przyszła kolej na mnie. 
Po kilku minutach bezczynnego szukania pokoju wreszcie znalazłam swój. Był mały, ale wiedziałam że wystarczy mi taki. Rozpakowałam swoje ciuchy i wyszłam na poszukiwanie pani Cart. Znalazłam ją przed drzwiami jej nowego gabinetu.
- Przepraszam - zagadałam
- Słucham
- Czy mogłabym wyjść ? - zapytałam
- Wróć na kolacje, będzie o tej samej godzinie co zawsze, stołówka jest na dole zaraz po lewej od drzwi frontowych. - powiedziała
- Dziękuję.
Wyszłam i na moje nieszczęście zaczął padać deszcz. Nie przejęłam się jednak tym zbytnio. Szłam powoli utykając na lewą nogę. Postanowiłam poszukać pracy. Długo spacerowałam, aż w końcu natrafiłam na ulotkę mówiącą, że jutro w Forks jest otwarcie klubu "Bella" oraz że poszukują osoby śpiewającej. Postanowiłam spróbować. Po chwili doszłam do budynku, chciałam wejść jednak zatrzymał mnie ochroniarz.
- Nie można wchodzić.
- Ale ja w sprawie pracy.
- No dobrze, proszę wejść. - powiedział
- Przepraszam pana, a mógłbym mi pan powiedzieć gdzie jest biuro ? - zapytałam
- Schodami w górę i pierwsze drzwi na prawo. - oznajmił
- Dziękuję.
Weszłam i zapukałam do drzwi. Otworzyła mi kobieta o brązowych oczach i brązowych do ramion włosach. Za nią stał mężczyzna, pewnie jej mąż. Zamarłam. Przez chwilę mogłabym powiedzieć, że są moimi rodzicami byłam do nich podobna ale to niemożliwe, przecież moi rodzice nie żyją.


___________________________________________________


Przepraszam was za moją nieobecność przez tak długi czas, oraz za tak krótką notkę, ale poprawie się!!
Przepraszam, że nie powysyłałam powiadomień, ale czas mnie dzisiaj goni.
Do szybkiego napisania.
Pozdrawiam ;**
Obsługiwane przez usługę Blogger.